

zdjęć z Wigilii, ale mam już Sylwester. Spędziliśmy go u Hasana i Rabijii.. :) Hasan jest z Azerbejdżanu, ma dom w Kirgizji, ale mieszka tu. Rabija... dokładnie nie wiem, ale ma w sobie irańską krew. Gospodyni własnoręcznie przygotowała manty (takie olbrzmie pierogi z mięsem, przygotowane na parze), oraz dolmę - gołąbki w liściach winogron. Były nacjonalne tańce, konkursy przeprowadzone przez dzieci, i dużo śmiechu :) Oczywiście, obowiązkowo petardy, po wypadku w Permie zabronione, ale kto by się tutaj przejmował :) Oczywiście, po wschodniemu, stół cały zastawiony, nie można mieć nawet na chwilę pustego talerzyka, bo gospodarz zaraz coś nakłada... Jeśli mówimy o polskiej gościnności, to nie wiem, co pisać o wschodniej :) Był to na pewno inny Sylwester, bardzo domowy i wesoły. Kolejność zdjęć jak zwykle mi się pomieszała, ale trudno :)
Moja ukochana Rabija, bardzo ciepła osoba, ma sexy chrypkę i śmieje się do łez!

Hasan, gospodarz domu, panuje niepodzielnie nad całą rodziną :) Mają razem z Rabiją dwójkę dzieci, ale pomagają jeszcze bratu Rabiji, który pracuje w Almaty, a jego żona z trzema dziewczynkami mieszka w mieście Czu . A ponieważ Nowy Rok, to olbrzymie święto, przyjechała do Almaty z dziećmi na tą okazję :) Hasan pomaga też swojemu siostrzeńcowi, który studiuje w Biszkeku, a który też był gościem. I nie wiem nawet komu jeszcze pomaga, ale rodzina tutaj to najważniejsza wartość.


Piękna Leila :)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz