czwartek, 31 grudnia 2009

2010


    

  Niech taneczny lekki krok, będzie z Wami cały rok. Niech prowadzi Was bez     stresu, od sukcesu do sukcesu!    Szczęśliwego Nowego Roku!!!

niedziela, 27 grudnia 2009

oprócz gruzińskiej....

uwielbiamy też kuchnię uzbecką... jest za co :)   tutaj lula , czyli baranina siekana na drobno, z której potem robią szaszłyk...  zawinięty w lawasz :)))))   podany ze świeżą, cieniutko pokrojoną i skropioną octem cebulką :)

no dobra :)  lawasz to taki naleśnik :) poszukam później i też wkleję... a cały filmik, mimo, że kulinariya,  prawie muzyczny :)


a teraz uzbeckie lepioszki..... najlepsze na świecie pieczywo :) czy już pisałam wcześniej, że kiedyś tam wróci do Polski więcej obywatela :)   na kilogramy :(



nie zapomniałam!!!!

tylko nie zdążyłam!!!!!!                                                                                 prawdziwych "imieninowych" kartek niestety nie znalazłam, ale tutaj też całkiem   aktualne zyczenia.                                                                             Ewunia,  wszystkiego co sobie   wyśnisz, wiesz, że życzymy Ci prawdziwej "gwiazdki z nieba" ! a nawet dwóch!!!!!



a tutaj "prezent" :)    muzyka ujgurska... o Ujgurach kiedyś napiszę :)



A tutaj życzenia od A    :)))




czwartek, 24 grudnia 2009

już można?....

Jutro nie zdążę :) Mamy imprezę na 11 osób :), w dodatku po rosyjsku, bo będą Czesi :) A do tego, ponieważ tutaj nic nie jest normalne, A dzisiaj poleciał nagle do Astany. O której jutro będzie - nie wiem :) Oprócz tego dzisiaj jego samolot wylądował w zaspie (w Astanie gdzieś około -30) i półtorej godziny wydostawali ich z samolotu... No cóż, jestem pełna obaw... Ale będzie dobrze! 


A z tytułu jutrzejszej, niepowtarzalnej okazji, życzymy Wam wszystkim ZDROWIA,ZDROWIA i jeszcze raz ZDROWIA! oraz spełnienia wszystkich marzeń: tych, które macie teraz, tych, które gdzieś tam głęboko chowacie, oraz tych, o których nawet nie macie pojęcia. Żeby każdy z Was mógł powiedzieć sobie kiedyś: nawet o tym nie marzyłem :)




środa, 23 grudnia 2009

już nie mogę...

   się doczekać ... :)


               









niedziela, 20 grudnia 2009

a Wigilia...

już za pasem :) a jako, że tutaj kadra operacyjna, więc jesteśmy super przygotowani :) oto tabelka, nieodzowna część pracy w grupach :) tabela zmienia się codziennie i już przy niej mamy sporo zabawy :) a ja jak co roku, przed samą Wigilią, jestem kontuzjowana :(  w tym roku dla odmiany załatwiłam sobie rękę nożem :( a tutaj takie cele mam do realizacji:  :)


sobota, 19 grudnia 2009

a w Bydgoszczy...

na pewno nie będzie tak super! :)   naprawdę odpoczęliśmy no i przytyliśmy znowu :) ach ta gruzińska kuchnia  :) a tutaj szczegóły  dla ciekawych, może kiedyś odwiedzicie, kto wie ? :)






wtorek, 15 grudnia 2009

jutro święto....

i pojutrze też :) Z okazji Dnia Niepodległości.  A dzisiaj wszyscy się pozdrawiali  "z nastupajuszczym".....  mieliśmy jechać w delegację, ale nie jedziemy. Tutaj ciężko jednak coś zaplanować :) A się wściekł i zarezerwował SPA...   :) no i fajnie :)



poniedziałek, 14 grudnia 2009

Aktualności....

 Z językiem już lepiej. Mam jeszcze problemy, żeby dokładnie powiedzieć to, co chciałabym powiedzieć, duże problemy z akcentem... ale generalnie, jeśli ktoś chce mnie zrozumieć, to zrozumie.. Tutaj dużo osób słabo mówi po rosyjsku i nikt nie robi z tego problemu. Swoje biznesy ma tutaj wielu Turków, Chińczyków, Koreańczyków i innych.. a są też Kazachowie, którzy rosyjskiego wogóle nie znają... I przychodzą na negocjacje... ze mną.... wyobrażacie sobie? To dopiero odwaga. A mi przeszkadza, że akcent mam nie taki. Ale sama już czuję, że szybciej znajduję w głowie potrzebne mi słowa, że zdarza mi się nawet używać idiomy czy zwroty które znam :) oczywiście nie jest ich duzo, ale zawsze :) jeszcze czuję, że tak ze trzy miesiące mi potrzebne, żeby swobodnie rozmawiać, no tylko ten akcent, to nie wiem ile czasu mi zajmie i do jakiego stopnia uda mi się go zminimalizować ...  

Z ciekawostek - w sezonie kataru i przeziębień, który właśnie się zaczął, dużo osób zakłada  maski. Ale w przeciwieństwie do Europy, maski zakładają osoby przeziębione, a nie te, które boją się zarazić. Popieram jak najbardziej, ale może już się zmieniło?                                                              A z aktualności - znowu niespodziewanie okazało się, że mamy wolne, zarezerwowaliśmy Dubaj.....  i już miałam nadzieję na odpoczynek i grandiozne zakupy,  ale nic z tego.... praca.... oddaliśmy bilety i rezerwację i chlipię w kąciku, żeby A nie denerwowac :( chociaż w duchu myślę, żeby tylko takie problemy mieć do konca życia :) Dubaj na mnie poczeka, a w styczniu podobno olbrzymie przeceny :)


niedziela, 6 grudnia 2009

zdjęcia historyczne....

pt: "Jak się zawiązywała Polska Rada Biznesu przy Konsulacie RP w Ałmaty"  :)

zabawa była wspaniała :) oczywiście, nie są to zdjęcia z części oficjalnej :)



piątek, 4 grudnia 2009

Stambuł po raz ostatni....

Jednak nie ma to jak miasta z morzem. Oczywiste, że skorzystaliśmy z wycieczki po Bosforze, od razu przypomniały się wszystie inne nadmorskie aglomeracje które znamy. W Kazachstanie góry piękne, dają oddech miastu, ale dla kogoś urodzonego nad morzem to jednak nie to, mimo, że są piękne i że widzę je codziennie z okna.
W części azjatyckiej nie byliśmy, bo przecież nie po to polecieliśmy do Europy, że Azję odwiedzać, ale i tak dwa dni to za mało. Z komunikacją problemów żadnych nie było, wszystcy prawie mówią po rosyjsku, wielu po angielsku, a niektórzy nawet po polsku. Niestety, nie pomyślałam, że święto muzułmańskie „kurbanajt” obchodzone będzie również w Turcji, więc tym razem zakupów nie było. Wszystko nieczynne. Ale to nic, trzeba będzie przyjechać jeszcze raz.
Po pobycie w Stambule, już wiem za to, czego mi najbardziej w Ałmaty brakuje. Po pierwsze – kolorów. Szczególnie teraz, kiedy słońca mniej, wszystko jest takie szare, jesienne, a ulice i reaturacje nie zaskakują jakoś specjalnie ferią barw. W Stambule dzień i noc ulice są pełne ludzi. Pełne uśmiechniętych, wyluzowanych obywateli z całego świata, którzy przyjechali tu pozwiedzać, odpocząć. W Almaty jakoś ich nie widać, chociaż kluby i reaturacje wieczorami zapchane, to na ulicach pustawo. Dalej – ryby. Wiadomo, że w Stambule port, kutry, wybór wspaniały, no ale tutaj wyboru nie ma żadnego. Można kupić ew pstrąga, amura, ale z jakośćią nie za bardzo. Więc skorzystaliśmy jak tylko mogliśmy, no ale co dalej? Kiedy następnym razem świeża rybka? A Wigilia bez Pana Karpia? Pierwszy raz w życiu?