poniedziałek, 28 września 2009

zaczęło się :)

Dzisiaj byłam pierwszy dzień w pracy.....

Rano oczywiście nie obyło się bez omdleń , próby przekupstwa i kategorycznej odmowy wyjścia z domu. Wszystko w moim skromnym wykonaniu, więc oczywiście nie zadziałało, albo A po prostu okazał się Strong Manem.  No ale pomyślcie, jak można ZMUSZAĆ do pracy człowieka, który nie zna języka? To po prostu niepojęte... A kiedy ten człowiek jest słabą kobietą, uważam, że to po prostu pastwienie się i wykorzystywanie własnej przewagi :)  Ale było sofcikowo w sumie. Objechałam 3 centra handlowe, wypiłam kawę i wróciłam na lanczyk....   

Ale za to wieczorem, czyli już niedługo, wychodzimy na koncert muzyki polskiej :) Nie mam pojęcia, co tam będzie się działo, ale bardzo się cieszę...

Jutro drugi dzień mojej "pracy", omdlenia i wszystkie inne manipulacje zamierzam kontynuować, chociaż wiem, że i tak to nic nie da   :(

la vida es dura..

Tutaj pogoda piękna, 22 - 25 stopni, ale UWAGA: większość chodzi w długim rękawie, niektórzy w kurtkach, a dzieci mają nawet czapki....   a to dlaczego?           a bo już jesień  :)

4 komentarze:

  1. .... bo kazachowie nie ubierają się według pogody, a według kalendarza, kiedy wrzesień się ma ku końcowi, bez względu na pogodę - czas na czapki!!!

    a tak w ogóle to mi się tu bardzo podoba, piękne te zdjęcia, zazdrośc mnie ściska od środka.

    buziaki z pl.

    OdpowiedzUsuń
  2. Deszczu Wiosenny o całkiem innym imieniu...
    jaka zazdrość, a ile Ty masz zdjęć ?
    I właśnie, bardzo proszę wyjaśniać na bieżąco wszystkie zapytania, wątpliwości i zdziwienia moje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy1/10/09

    a
    twoja córka oczywiscie nic nie wie!

    OdpowiedzUsuń
  4. bo moja córką się ze mną nie kontaktuje.... :)

    OdpowiedzUsuń