Dzisiaj byłam pierwszy dzień w pracy.....
Rano oczywiście nie obyło się bez omdleń , próby przekupstwa i kategorycznej odmowy wyjścia z domu. Wszystko w moim skromnym wykonaniu, więc oczywiście nie zadziałało, albo A po prostu okazał się Strong Manem. No ale pomyślcie, jak można ZMUSZAĆ do pracy człowieka, który nie zna języka? To po prostu niepojęte... A kiedy ten człowiek jest słabą kobietą, uważam, że to po prostu pastwienie się i wykorzystywanie własnej przewagi :) Ale było sofcikowo w sumie. Objechałam 3 centra handlowe, wypiłam kawę i wróciłam na lanczyk....
Ale za to wieczorem, czyli już niedługo, wychodzimy na koncert muzyki polskiej :) Nie mam pojęcia, co tam będzie się działo, ale bardzo się cieszę...
Jutro drugi dzień mojej "pracy", omdlenia i wszystkie inne manipulacje zamierzam kontynuować, chociaż wiem, że i tak to nic nie da :(
la vida es dura..
Tutaj pogoda piękna, 22 - 25 stopni, ale UWAGA: większość chodzi w długim rękawie, niektórzy w kurtkach, a dzieci mają nawet czapki.... a to dlaczego? a bo już jesień :)
.... bo kazachowie nie ubierają się według pogody, a według kalendarza, kiedy wrzesień się ma ku końcowi, bez względu na pogodę - czas na czapki!!!
OdpowiedzUsuńa tak w ogóle to mi się tu bardzo podoba, piękne te zdjęcia, zazdrośc mnie ściska od środka.
buziaki z pl.
Deszczu Wiosenny o całkiem innym imieniu...
OdpowiedzUsuńjaka zazdrość, a ile Ty masz zdjęć ?
I właśnie, bardzo proszę wyjaśniać na bieżąco wszystkie zapytania, wątpliwości i zdziwienia moje :)
a
OdpowiedzUsuńtwoja córka oczywiscie nic nie wie!
bo moja córką się ze mną nie kontaktuje.... :)
OdpowiedzUsuń