Nie ma pogody :( 16 stopni, chmury nisko... Ale trzeba przecież "używać " , Almaty poznać.... Najbardziej przyjazne dla nas dzisiaj było wybranie się na KOK TOBE coś jak nasza Gubałówka, nie za wysoko, nie za daleko... Więcej zdjęć, kiedy wybierzemy się tam przy lepszej pogodzie.
Kalianhana, miejsce, gdzie pali się fajkę wodną. Z widokiem na miasto....
Po południu zabrano nas do uzbeckiej restauracji Samarkanda. Nie za bardzo wychodzą mi zdjęcia we wnętrzach, znaczy muszę częściej ćwiczyć. :) A w swojej ulubionej pozie :)
Jeśli można, bardzo proszę o zamieszczanie w przyszłości zdjęć dań i wiktuałów lokalnej kuchni wraz z opisem wrażeń smakowych, bom bardzo ciekawa co tam się jada i jak smakuje.
OdpowiedzUsuńEfcia, jesteś niesamowita! Odzywasz się szybko jak wiatr! I to jeszcze tak pełnymi zdaniami :) My własnie wypróbowaliśmy jacuzzi - ma jeszcze zarąbiste światełka :)
OdpowiedzUsuńZdjęcia potraw rzeczywiście będę robić, szkopuł w tym, że ciężko we wnętrzach, a druga wątpliwość - wszyscy zobaczą, że moja dieta została w Wawie :) Ale to było wiadomo :)
Tez jestem za umieszczaniem menú w nastepnych sprawozdaniach z dziedziny kulinarii.Pozdrawiam.Helen.
OdpowiedzUsuńZapomnialam dodac,ze u nas dzisiaj jest (jeszcze nawet teraz)ponad 30st.Sa fiestas i Kasperek szaleje.Teraz czeka z kolegami na Toro de Fuego i traca final,czyli oficjalne zamkniecie.Papa.
OdpowiedzUsuńA dzisiaj znowu ze 30 stopni...
OdpowiedzUsuńUcałowania dla Kacperka i Anieli :)
Idzie zima...Tylko 25:-)).
OdpowiedzUsuńcóreczka też jest za potrawami.
OdpowiedzUsuńa to też wiadomo:)