Mamy tutaj trochę słaby net, więc nie zawsze mogę pisać. O pracy pisać nie będę na razie, bo...nie. Dużo emocji mnie to kosztuje i na razie muszę przywyknąć. A dzisiaj musiał nagle wylecieć do Gruzji, nasze plany na weekend przenosimy na póżniej, a szkoda, bo miały być kaniony i gorące żródła :( A ja siedzę sama w domu i robię wszystko, żeby nie zabierać się za prasowanie koszul :) Ze zdziwieniem odkryłam dziś, że rozumiem ukraiński:)
sobota, 3 października 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jesteśmy pod wrażeniem.Surowa przyroda,mało roślin,dziwny na zdjęciach kolor wody w tej rzece i bardzo luksusowy apartament.Nie wiemy wprawdzie przed jaką pracą (co będziesz robiła)tak desperacko się bronisz ale trzymamy za Ciebie kciuki.Jak zwykle mzyka "zakręcona"- może zamieść coś z ich rocka.Będziemy śledzić rozwój wypadków.Pozdrowionka dla Ciebie i nieobecnego "Pudziana" - M i J Szahcie,
OdpowiedzUsuńWitamy, witamy!
OdpowiedzUsuńCo do rocka, to nie wiem :) może być "użasna" ale poszukam :)
Wysłaliśmy maila do J, ale nie odpowiada :(